607 663 300 info@phosa.pl

 

Zapraszamy do lektury wywiadu z Przewodniczącym Rady Nadzorczej Polskiego Holdingu Ochrony, Założycielem Polskiej Izby Ochrony, aktywnym uczestnikiem prac nad projektem Ustawy o ochronie osób i mienia z 1997 roku, panem Sławomirem Wagnerem.

 

1. Dzień Dobry, Panie Sławomirze.
Odp.Dzień dobry.
2. Głównym tematem naszej dzisiejszej rozmowy jest pamiętny dzień, 22 sierpnia 1997 roku. Jakie ma Pan pierwsze skojarzenie bądź wspomnienie związane z tym dniem?
Odp. Jeśli mam być szczery, to nie do końca byłem „zachwycony” takim kształtem ustawy, uchwalonej przez Sejm i podpisanej przez ówczesnego Prezydenta, regulującej ten zakres działalności. Większość liderów istniejących organizacji branżowych również nie wyrażała nadmiernego zachwytu z jej powstania.
W wyniku wprowadzonych zapisów, wejście w życie ustawy likwidowało dotychczasowe koncesje. Aby uzyskać nową, trzeba było przejść swoistą weryfikację, która wiązała się z przejściem badań lekarskich, potwierdzających zdolność psychiczną i fizyczną do wykonywania zawodu, ukończeniem kursu, zdaniem egzaminu przed komisją powoływaną przez komendanta wojewódzkiego Policji i uzyskaniem licencji drugiego stopnia pracownika ochrony fizycznej lub zabezpieczenia technicznego. Dopiero to otwierało drogę do wystąpienia o nową koncesję. Szczególnie dotyczyło to osób prowadzących działalność na podstawie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej tzw. osób fizycznych, a prokurentów i pełnomocników w spółkach prawa handlowego.
3. Jak długo trwały prace nad projektem Ustawy o ochronie osób i mienia?
Odp. Pierwsze prace nad projektem ustawy rozpoczęły się w lutym 1997 roku, w odpowiedniku dzisiejszego Rządowego Centrum Legislacji. W trakcie tych prac został wypracowany w miarę satysfakcjonujący branżę kolejny projekt. Niestety, pod presją kierownictwa MSWiA i KGP Policji został on odrzucony i do Sejmu, na „szybką ścieżkę legislacyjną”, trafił pierwotny projekt ustawy. Po pierwszym czytaniu powołana została sejmowa komisja i podkomisje, w trakcie których procedowano projekt ustawy. Wypracowany projekt ustawy został poddany głosowaniu w Sejmie, który go zatwierdził i skierowany został do Senatu. Po drobnych korektach wrócił pod głosowanie do Sejmu. Był to początek sierpnia 1997 roku. Ostatecznie, po odrzuceniu tzw. poprawek mniejszości, został uchwalony i skierowany do podpisu przez Prezydenta RP, który to, nie zwlekając, podpisał go 22 sierpnia 1997 r. Jak na ówczesne standardy legislacyjne był to proces dość krótki.
4. Jak wyglądały regulacje prawne przed powstaniem Ustawy o ochronie osób i mienia z 1997 roku?
Odp. Do końca 1988 roku branża działała na podstawie zezwolenia wydawanego przez naczelnika dzielnicy, właściwego dla miejsca zameldowania, a od 1 stycznia 1889 – na podstawie ustawy autorstwa Wilczka-Rakowskiego o działalności gospodarczej. Ustawa ta regulowała wyłącznie zasady podejmowania działalności gospodarczej przez przedsiębiorców w tym zakresie i nakładała obowiązek uzyskiwania koncesji MSW. Nie określała kwalifikacji, zadań i uprawnień dla zatrudnianych w firmach pracowników.
5. Jaki był główny powód powstania Ustawy o ochronie osób i mienia oraz z jakimi problemami zmagała się przed sierpniem 1997 roku branża ochrony w Polsce?
Odp. Jednym z głównych powodów były tzw. wypadki terespolskie, polegające na wymuszaniu haraczy od podróżujących przez granicę, a także wymuszanie haraczy od restauratorów i właścicieli sklepów na warszawskiej Starówce.
Co dotyczy problemów branży w tym czasie, to podstawowym problem było jej niedofinansowanie. Nowo powstałe firmy, a powstawało ich w tym czasie bardzo dużo, zaczynały praktycznie od zera, budując swoje zaplecze organizacyjne i logistyczne z kontraktów. To musiało trochę potrwać, aby z uzyskanych przychodów móc mieć swoją siedzibę i jej wyposażenie, ubezpieczenie działalności, środki łączności, ubiory i inne wyposażenie dla pracowników, obsługę kadrowo-księgową, system kontroli pracowników w obiektach i dział marketingu.
To była w tym czasie nowa branża, powstała w wyniku przemian politycznych i gospodarczych, zatem musiała „okrzepnąć”, by dalej się rozwijać.
6. Z Pana perspektywy, jak zmieniła się branża ochrony po powstaniu Ustawy o ochronie osób i mienia?
Odp. Można powiedzieć, pomimo zastrzeżeń co do niektórych jej zapisów, że jest bardziej „ucywilizowana”. Wpływ na to ma niewątpliwie to, że firmy muszą spełniać wymagania narzucone wprowadzoną ustawą i podlegają silnemu nadzorowi ze strony MSWiA i Policji. Także to, że aby pozyskać kontrakty, muszą sprostać wymaganiom stawianym przez klienta, który też wykorzystuje zapisy ustawy, kontraktując ochronę swoich obiektów. Pomału również następuje konsolidacja branży. Mamy już kilka dużych firm, w tym z kapitałem zagranicznym, które „zagospodarowały” bardzo duży segment rynku security.
Niestety, muszę stwierdzić, co wielokrotnie podkreślałem jako Prezes Polskiej Izby Ochrony, że deregulacja ustawy w 2014 roku, w tym zawodu pracownika ochrony, wcale nie przyniosła oczekiwanych skutków. W dalszym ciągu jestem za tym, aby ustawa dotyczyła wyłącznie kwalifikowanej ochrony. Jest to dla mnie niepojęte, że jest w niej coś takiego jak zapis w art. 2 pkt 6 o „pracowniku ochrony – osobie wpisanej na listę kwalifikowanych pracowników ochrony lub osobie wykonującej zadania ochrony nieposiadającej wpisu na listę”. Moim zdaniem pracownikiem ochrony powinna być osoba, która ma odpowiednie kwalifikacje, potwierdzone zdanym egzaminem i posiadająca, jak było poprzednio, licencję pracownika ochrony fizycznej, z czego wynikają stosowne uprawnienia.
7. Jak Pan ocenia rozwój branży ochrony w Polsce? Czy Pana zdaniem polska branża ochrony jest dobrze rozwinięta w stosunku do branży security z innych krajów Europy?
Odp. Mając możliwość zapoznania się z branżą ochrony w Czechach, na Słowacji, na Węgrzech, na Ukrainie, w Rumuni i w Niemczech, muszę stwierdzić, że nie mamy się czego wstydzić. Problem polega tylko na tym, że tam, żeby zostać pracownikiem ochrony, trzeba przejść przeszkolenie i zdać egzamin.
Również pod względem rozwiązań technicznych i nowych technologii jesteśmy w czołówce państw europejskich, czego dowodem niech będzie największa wystawa branży security w Europie wschodniej „Securex” na MTP w Poznaniu. Niestety tegoroczna, kolejna edycja nie odbyła się z powodów wiadomych.
8. Jaki wpływ, Pana zdaniem, może mieć epidemia koronawirusa na naszą branżę?
Odp. Na pewno będzie mieć wpływ. Wynika to z faktu ograniczenia prowadzenia działalności w wielu segmentach gospodarki kraju. To powoduje ograniczenie usług ochrony osób do minimum lub całkowitej z niej rezygnacji. Proces ten będzie dotyczył generalnie bezpośredniej ochrony fizycznej, a jeśli kontrahent się na to zdecyduje, to będziemy mieli do czynienia z przechodzeniem na ochronę z wykorzystaniem wszelkiego rodzaju zabezpieczeń technicznych.
W obiektach, które w dalszym ciągu korzystają z ochrony fizycznej, doszły nowe zadania dla pracowników ochrony w wyniku wprowadzonych ograniczeń i zakazów. Pracownicy, szczególnie wykonujący swoje zadania w obiektach, gdzie pojawiają się skupiska ludzi – sklepy, centra handlowe, obiekty administracji państwowej, itp. – powinni zostać wyposażeni w środki ochrony osobistej, tj. w maseczki i żele dezynfekujące. Wykonują dodatkowe zadania, takie jak naleganie, aby wchodzący korzystali z dozowników do rąk z żelami antybakteryjnymi, nawet w przypadku, gdy mają założone rękawiczki. Zwracają też uwagę, by były zachowane odległości pomiędzy osobami, np. przy stanowiskach kasowych, a nawet, jak to ma miejsce w wielu placówkach, by w środku znajdowało się tyle osób, ile zostało określone przez właściciela lub wprowadzone przepisy.
9. Według Pana, jakimi wartościami w swojej pracy powinni kierować się pracownicy branży ochrony? Czy według Pana praca w ochronie może być uważana za swoistą „misję”?
Odp. Uważam, że podstawowymi wartościami są wiedza i umiejętności. Zdobywanie kwalifikacji i poszerzanie wiedzy, w wyniku wprowadzania nowych rozwiązań i technologii w branży, sytuuje takich pracowników bardzo wysoko w hierarchii wykonywanego zawodu. Zamiast „misji”, użyłbym sformułowania „satysfakcja”. Myślę, że każdy pracownik ochrony, wykonujący należycie swoje zadania, odpowiednio wynagrodzony, doceniony przez swojego pracodawcę i kontrahenta, dla którego je realizuje, będzie miał zadowolenie z zawodu, jaki wykonuje.
10. Tak na zakończenie, pytanie z innej strony. Jakie pasje i zainteresowania ma Pan Sławomir Wagner? Czy Pana praca była i jest też Pana pasją?
Odp. Pomimo tego, że jestem na emeryturze, a w 2017 roku, co zapowiadałem wcześniej, nie ubiegałem się o kolejną reelekcję do zarządu PIO, staram się być na bieżąco we wszystkich sprawach dotyczących branży ochrony. Cieszę się, że zdobyta wiedza i doświadczenie pozwalają mi być aktywnym na tej niwie, co zostało wykorzystane przez akcjonariuszy Polskiego Holdingu Ochrony, by powołać mnie w skład rady nadzorczej, a później zostać jej przewodniczącym.
Jeśli mamy mówić o pasji, to trudno jej nie mieć, jeśli z tą branżą, a właśnie mijają 32 lata, jestem związany od sierpnia 1988 roku.
Co do innych pasji i zainteresowań mogę pochwalić się tym, że od czasu do czasu przychodzi wena i popełnię wiersz, biały wiersz lub motto. Niemały dorobek w tym zakresie już posiadam.
A to taka mała próbka:
Branżo uboga moja! Pauperyzacji dna sięgająca,
ledwie dysząca, ale jeszcze na kolana nie padająca.
Kto Cię w tę nicość wtrącił, niech ma to ku przestrodze,
że przyjdzie lepsze jutro, a oszczędności zemszczą się srodze.
Również staram się być aktywny fizycznie. Od ponad 40 lat biegam, a obecnie dodatkowo uprawiam nordic walking i jeżdżę na rowerze.
Wiele przyjemności w przerwach od innych działań sprawia mi pielęgnowanie mojego przydomowego ogródka.
Bardzo serdecznie dziękuję Panu za rozmowę.

K.K